ENIGMA


Płowe bestie


To wszystko co jest błękitem granatu dla autorki rozlewa się po przestrzeni wystawianych przez nią grafik. Wybrana technika warsztatowa zapewnia każdej z tych twórczych wypowiedzi niepowtarzalność i unikatowość. Inaczej niż w przypadku technik komputerowych i multimedialnych, których cechą jest zastyganie w masowej formie, nudzenie się i związana z tym gonitwa za ciągłą zmianą, rękodzieło zdaje się rozwijać i zmieniać w oczach odbiorcy wraz z upływem czasu. To środek wyrazu mocno zindywidualizowany, pozostawiający zawsze pewne niedopowiedzenie, niedookreślenie. Majak, senna wizja, oniryczne roztargnienie wędrujące pomiędzy czernią a bielą. Subiektywizm doznania, przeżycia i wyzwolona jego interpretacja. Wolność do odkrywania i przeżywania piękna, docieranie do nowych form ekspresji. Ale też zwracanie się wstecz, czerpanie ze stylów odkrytych już w minionych epokach. Psychologizm, zanurzanie się w świecie wyobraźni bliskie było przecież impresjonistom. Krytyka artystyczna, początkowo posługując się zdecydowanie negatywnymi określeniami względem nich nazywała przecież tych artystów "płowymi bestiami".

Konie o "spłowiało kruczej sierści" (tekst poetycki autorki, do którego nawiązuje wystawa), skłonne do "podniebnego galopu" są tematem lub odniesieniem większości prac. Irracjonalnie, punkt z którego wychodzą - raz czarne na białym tle, raz białe na białym, raz szare - jest nieznany, a cel ku któremu zmierzają - jest enigmatyczny, nieokreślony. To jakby zasugerowanie pragnienia przekroczenia ograniczeń wynikających z kantowskiego kanonu trójwymiarowości. Może tak podkreślona ma być najgłębsza istota tych bytów - wolność. Te "płowe bestie" wychodzą poza ciasne i wygodne ramki konwencji - ram w sensie dosłownym też tutaj nie ma. Prace wykończone są szpilkami - coś lekkiego i ostrego - można więc dalej bawić się w grę skojarzeń i symboli. Uznać je za coś wyrafinowanego, mówiącego, że wszelki symbol jest nieograniczony, jest wychodzeniem obrazu poza jego własne ramy.

To obrazy niejednoznaczne, nie dane ale zadane. Bo sens to niegotowa konieczność, ale dynamiczna tendencja. Napięcie, w którym się znajduje, bliskie jest ciepłu tajemnicy -zespalającej odbiorców, ludzi którzy wpatrują się w ten sens.

Tak w szarzyznach, bielach i czerniach uśpiony jest pewien ład, może zapatrzenie w jakąś dal. To biel na bieli - jakaś nadbiel wydaje się tu najbardziej nowatorska, zwłaszcza, że widoczna dopiero podświetlana reflektorem. Wobec światła dziennego wszystkie barwy są równe, wobec elektrycznego zaczyna się dziać coś co zakłóca ustalony kreską porządek. Przebija się przezeń błysk koloru podstawowego, najsilniejszego, jako najbardziej prowokujący z zarysowanych tu planów odniesienia. W ten sposób następuje rozszerzanie granic odbioru, "powiększenie" barwy, aż do momentu uznania istnienia niewyrażalności.

* * *

A samo spotkanie zainteresowanych na imprezie, było jak przeniknięcie wielu twarzy. Spojrzenia odbijały się w sobie. Wśród grafik wytwarzała się dodatkowa rzeczywistość. Ten wymiar, który był zamknięty w kompozycjach, czekał na wydobycie i uchwycenie przez odbiorców.

Czy podążyli oni szlakami wytyczonymi przez artystkę? Jak daleki był "zasięg" tych prac? To co było przedstawione w formie pozawerbalnej i poza racjonalnej, dotarło do zebranych, ale czy zapisało się w ich umysłach jako znaczące, odkrywające? Kto z tych, którzy cenią sobie poczucie "tamtej strony", bawiłby się w szukanie odpowiedzi na tak zbytnio dociekliwe pytanie? Nikt, kto ceni sobie wolność.

Gdy opuszcza się pomieszczenie "zapisane" kodem twórczym, przechodzi się z pełni w pustkę. Wychodząc, kończąc oglądanie, odbiorca zabiera ze sobą głębię znaczeń i wielorakość odniesień symbolicznych. Ta wystawa nie była eksperymentem, była klasyczną formą. Ktoś, kto wolałby zostać umazany tuszem, może po niej zamknąć spokojnie oczy i śnić, że spotyka się z czymś mniej namacalnym, nie dotkniętym. Zamiast performensu zabrać może swoją pamięcią oniryczne przestrzenie, które naprawdę nie mają nic wspólnego z "tu i teraz".

Katarzyna Kolbowska


powrót


www.enigma.pl  ©  1986-2004