ENIGMA


FUNKCJONOWANIE

Piszę anonimowo. Bo moje imię nie funkcjonuje. Anonimowo, bo nie wychodziłam nazwiska. Anonimowo, bo w imieniu innych, którzy też nie zabiegali o to, by funkcjonować. Myślałam, ze wystarczy, by zauważono... Jak naiwnie! Tak, myślałam że XXI wiek po lekcji postmodernizmu odkryje wolność, wieloznaczność, wielokierunkowość. Ale wszystko wskazuje na to, że nowi ludzie tworzą nowy styl, nowy trend - nazwany czy nie nazwany - ważne, że nowatorstwo bycia artystą zakłada "wylansowanie". Nie ma dwóch recenzji przed drukiem. Wydać książkę może każdy. "Wylansować" się może każdy.

Wiec myślę sobie czasem, że teraz się już nie tyle tworzy, co się "lansuje". I się nawet zaczyna doceniać kunszt lansowania, tzn. że wylansować można chałę i uczynić z niej obiekt pożądania. Socjotechnika w pełni rozwinięta. Nie tworzy się z natchnienia - to anachronizm. Tworzy się by zaistnieć - zaistnienie jest celem samym w sobie. Twórczość przydarza się przy okazji. Towarzyszy zaistnieniu. Jest produktem koniecznym w sztuce lansowania.

A jak się wylansować? Jak funkcjonować? Odpowiedzieć mogę tyko przez zaprzeczenie - bo tego nie robię, chcę tworzyć. Ale wiem, że manifestując taki pogląd, już z założenia skazana jestem na niepowodzenie, bo to wbrew wszechogarniającej machinie lansowania.

Chcesz się wylansować ? Kilka lans-przykazań?
RAZ - Trzeba bywać-czyli mieć odpowiednich znajomych.
DWA -Trzeba swój sukces wychodzić, czyli nie ważne który tekst jest lepszy... Ważne, że osoba, której się już drukuje, zabiegała o to skutecznie lub, że można w przyszłości ją dobrze wykorzystać.

(Poza przykazaniem - szczodrym datkiem na "wypominki" - można wykupić odpust zaistnienia, płacąc za publikację lub wywiad.) TRZY - Trzeba się dostosować do Nowego lans-trybu.

Może ktoś, kto ma ochotę na "funkcjonowanie" skorzysta z tych rad, bo uczono nas przecież, że przykazania są dobrymi radami, wierzymy w to. Ja nie próbowałam, bo mnie to mierzi. Wierzę, że albo się jest twórcą albo sprzedajnym "opiniotfurcą" z względnością krzywizny kręgosłupa.

Czy jest ok.? JEST, bo to SIĘ PODOBA, to się sprzedaje, bo tak można...

Czy można podważyć wartość sztuki lansowania. Nie można, bo to jest sztuka! Jak ars amadni tak "ars lansandi" lub "ars funkcjonandi" . Jest ars... Ale dla mnie ars to nie to samo co ART. Lansowanie to nie tworzenie. I jedno co zawsze można, to podważyć wartość tego, co zostało wylansowane. Uderzyć się mocno w pierś, dostrzec koniec ziemskiej wędrówki, poczuć chwilę kresu tych zmagań i zawyć, chyba, że umierać się będzie naprawdę bez wstydu.

Ostatnio jeden z sędziwych profesorów historii sztuki podzielił się ze mną swoim marzeniem. Od dawna pragnął opracować historię sztuki zapomnianych, świetnych, wspaniałych, którzy może nie tyle się przebili, co tworzyli i w nosie mieli cały ten marketingowy kram. Byli, lecz wypadli z obiegu, nie wskoczyli w kanon hitów. Nie znamy ich, bo się nie wylansowali, lub ktoś ich nie wylansował.

Pytam jednak - od strony czystości sztuki, od strony prawdy tworzenia - kto wygrał? Kto był twórcą? Kto jest? Ci zapomniani po prostu zostali pominięci. I to jeszcze nie taka wielka krzywda, bo prezentowali równy poziom z tymi, którzy zafunkcjonowali lepiej w znanej nam dzisiaj historii. Ale jeżeli teraz zaniżamy loty, jeżeli lansujemy to, co się ma jedynie sprzedać, jeżeli lansowanie jest zamiast sztuki, twórczość przy okazji funkcjonowania, chodzenia, wchodzenia w tyłek, dogadywania się i płacenia, to ja przepraszam.
Wysiadam.
Nie jestem osamotniona.
Dokąd jedzie Wasz lansfunkcjonalny pociąg?

P.S.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden najbardziej chyba bolący mnie paradoks. Grupy artystyczne, które manifestują postawę nonkonformistyczną i szczycą się takową, ustalają reguły gry, które bezwzględnie określają kto pasuje do ich nonkonformo-fabryki a kto nie. Przestrzegasz reguły - jesteś, nie przestrzegasz - nie ma Cię. Czyli najczystsza postać "nonkonformizmu" iście słownikowo. No tak, bo przecież według nowej retoryki nonkonformizm to nie musi być konformizm, ale może...

Jeżeli ktoś myśli, że piszę to wszystko dlatego, że nie funkcjonuję i tak mi to doskwiera - ma prawo. Tłumaczyć się nie muszę, bo wśród kogo tu funkcjonować? Po prostu nie umiem spokojnie patrzeć jak wielu zdolnych ludzi przepada, przemija z ich czystą twórczością, czystym nonkonformizmem, z konkretem postawy i z charakterem.

Nie funkcjonuję, piszę :)

i chcę, by twórca był oceniany za twórczość, drukowany za twórczość, promowany za twórczość, a nie za poglądy, nie za poprawność "polityczną", nie za bywanie i nie za ilość wspólnie wypitych kaw i nie-kaw. (choć bardzo lubię dobrą kawę...)

Pseudonimka

powrót


www.enigma.pl ©  1986-2004