ludzie sztuka my¶li archiwum

MIŁOSZ KAMIL MANASTERSKI

DO SOŁTYSA

wybacz mi sołtysie
spacery przed twoim domem

niech cię nie niepokoją
me ciche kroki pod oknami

nie przychodzę odbierać spokoju
nie przynoszę wieczornych wyrzutów sumienia
choć wszyscy chcieliby patrzeć władzy na ręce
moja ciekawość jest proporcjonalna
do władzy sołtysa

przyznam jednak
że zerkałem nieraz za ochronny szpaler żaluzji
kordon firan i zasłon kwiecistych
skąd dochodziła poświata nocnej audycji
Polsatu
wszak nic co ludzkie nie jest mi obce
także odrobina niewinnego wścibstwa

naprawdę sołtysie
nie musisz zamykać drzwi na klucz
spuszczać Łaty z łańcucha
stawiać w przedsionku ostrych wideł
nie potrzebuję pieniędzy ukrytych w piecu
kaflowym
który zakładając centralne ogrzewanie
przeznaczyłeś na tajny sejf

nic mnie nie obchodzą
szuflady twojego biurka
specjalne raporty dla wójta
tworzone przez ciebie z takim namaszczeniem
jakby od nich zależały losy całego powiatu

daleki jestem także
od chęci znalezienia się
po drugiej stronie progu sypialni
twojej żony lub córek

nie czyham na twoje życie
nie podziwiam białości gipsu
balkonowych tralek

nie pilnuję
nie chronię
nie nękam
nie dręczę

sprawa jest zupełnie prosta
wcale nie tajemnicza
banalna

przy twoim domu
zaczyna się i kończy
jedyny chodnik w naszej wsi

NOWY WE WSI

zostałem wiejskim poetą
to funkcja tak samo ważna
jak wiejski głupek
strażak ochotniczy
pijak przydrożny

gmina wzbogaciła się
o nową osobliwość
trafiłbym nawet do przewodnika
gdyby ktoś zamierzał go napisać:
po lewej za dębem szypułkowym (ok. 120
lat)
możemy zobaczyć wiejskiego poetę przy
pracy

choć może lepiej nie przy pracy
jeśli byłoby to grabienie liści albo mycie
okien
lepiej zobaczyć poetę
w oczekiwaniu na natchnienie

oczekiwanie do niczego nie zobowiązuje
może przecież okazać się
że mimo nawozów sztucznych
śpiewu krajzegi i skowronków nad polami
poeta wiejski nie napisze wiersza
o sołtysie wójcie i strażaku ochotniczym

pozostanie obcy
jak autobus podmiejski
przysłany
niepijący
bez rymów