ludzie sztuka myśli archiwum

WSZYSCY JESTEŚMY KOCHANKAMI?

Tom wierszy Piotra Kitrasiewicza pt. „Kochankowie” rzeczywiście opowiada o kochankach, ale nie w taki sposób, w jaki to przychodzi na pierwszą czy drugą myśl. Żeby zrozumieć przewrotność, czy też raczej oczywistość tytułu, należy zapoznać się z całą zawartością książki. Właściwie to nawet byłoby dobrze, gdyby na każdej stronie na górze był tytułowy napis, który nadrzędnie sprawia, że odczytywanie warto potraktować niestereotypowo.

Na początku warto wyjaśnić, że poecie trudno pisać o innym poecie, szczególnie, jeśli miałby się wypowiadać dobrze. I tu zaskoczenie, bo o poezji Piotra Kitrasiewicza wypowiadanie się przychodzi mi z łatwością. Jak to się dzieje? Prawdopodobnie dlatego, że jest to bliski mi sposób operowania słowem a i wrażliwość poety jest mi bliska.

Każdy wiersz autorstwa Piotra Kitrasiewicza, zawarty w „Kochankach”, bez względu na to, czy składa się z czterech czy czterdziestu czterech wersów, jest opowieścią. To sprawia, że dla wielu czytelników zapoznawanie się z lekturą jest przyjemne, albowiem w dobie tabloidów, newsów, celebrities, oper mydlanych, dzięki którym świat stał się jedną globalną „plotkarnią”, ludzie oczekują już tylko historyjek. Jednak poezja, o której tu mowa, tylko wykorzystuje technikę „obrazkową” na własny użytek.

Piotr Kitrasiewicz w swoich wierszach bardzo pomysłowo zestawia określone sytuacje, w których nagle obserwowane zjawisko jawi się w zupełnie nowej perspektywie. W dodatku autor, skromnie, pozwala splendor związany z odkryciem przypisać czytającemu, a to oczywiście duża frajda.

Pisząc o książce „Kochankowie” nie sposób pominąć ilustracji, w które publikacja jest sowicie wyposażona. Autorem prac jest Piotr Goss. Dzięki jego udziałowi wiersze nabierają dodatkowej „przestrzeni”. Całość, mimo, że prace nie są zwykłymi ilustracjami, jest komplementarna.

Poezja Piotra Kitrasiewicza jest oszczędna w słowach, prawie zawsze ogranicza się do absolutnie niezbędnego minimum. Znajdują się tutaj utwory humorystyczne, ironiczne, czasem lekko złośliwe, zawsze jednak przesiąknięte humanizmem albo irracjonalną nadzieją. Nawet w wierszach pesymistycznych autor upomina się o szlachetny idealizm, traktowany jako coś więcej niż tylko ponadprzeciętna wrażliwość.

Juliusz Bolek

Piotr Kitrasiewicz „Kochankowie”, Jirafa Roja,
Warszawa 2007