ludzie sztuka myśli archiwum

AKCJA "SERIO"

Jacek „JacAr” Rostocki ma problemy. Ma problemy z zaufaniem jakiejś jednej, „jedynie słusznej” formie. Dlatego też w „Serio” mierzy się z różnymi gatunkami literackimi; a najchętniej wzajemnie je przeplata: wiersze z opowiadaniami czy nowelami, scenariusze filmowe z dialogami w najczystszej mowie niezależnej… Jacek Rostocki nie ma natomiast kłopotów z urzeczeniem i zaciekawieniem czytelnika. Zabiera go w świat swoich przemyśleń ubranych w przeróżne kształty, a odbiorca nie stawia żadnego oporu. Nie ma co się dziwić: „JacAr” mówi o sprawach „z bloku obok”, jego świat nie ma w sobie nic sztucznego, przemawia do nas bezpośrednio. W dodatku autor opowiada „na serio”, co bywa ryzykowne. O ważnych i wielkich sprawach często mówi się z przymrużeniem oka, próbując zatuszować ich znaczenie. Natomiast Jacek Rostocki nie boi się zmierzyć z rzeczywistością, nie chroni się za parawanem żartu. Jego opowiadania, szczególnie te zamieszczone w części III „Serio”, kojarzą się z pisarstwem Marka Hłaski. Nic dziwnego, że „JacAr” posłużył się cytatem z „Pętli” jako mottem do opowiadania „Słoń”.

„Serio” to tom krótkich opowiadań, w których odnajdziemy bardzo wiele sytuacji z życia codziennego. W wywiadzie z Ewą Beatą Mościcką, Jacek Rostocki zdradza, że tylko jeden z tych tekstów powstał od początku do końca (te granice autor często z rozmysłem rozmywa) w jego wyobraźni. Niewątpliwą zasługą twórcy jest wkroczenie w świat przeciętnych ludzi i przedstawienie ich mniejszych lub większych dramatów w bardzo charakterystyczny sposób. „JacAr”, który jest członkiem Łomiankowskiego Klubu Literackiego, bawi się w retrospekcje, szuka przyczyn zaistniałych sytuacji. Jego bohaterowie często są uwikłani w przeszłość (jak w „Słoniu” czy w „A może Natasza?”), nie mogą pogodzić się z rzeczywistością. Tok narracji przerywany jest przemyśleniami, autor często i chętnie oddaje głos swoim bohaterom (przewijająca się przez cały tekst „Barana” rozmowa ojca z dzieckiem), co czyni jego opowiadania niejako „spontanicznymi”.

„Serio” podzielone jest na trzy części: I. „Mniemanie - nie ma mnie”, II. „Pamięć” i III. „Czarna Skrzynka”. Po kolei dotyczą one: autora, śmierci i przeszłości (w uproszczeniu). Wszystkie części rozpoczynają wiersze, wprowadzające czytelnika w intymny świat tej literatury. Wpierwszym „rozdziale” uwagę zwracają rozbudowane, płynne dialogi, nieopatrzone komentarzem. Zmuszają one do zastanowienia się, jak wyglądają nasze codzienne „komunikaty” i jaki chaos informacyjny mógłby docierać do ewentualnego obserwatora. Autor umiejętnie wyłapuje absurdy codziennego życia, jak w miniaturze „Nieśmiertelność a la karpatka 11 września”. (Na uwagę zasługują też niektóre tytuły będące kluczem do zrozumienia tekstu). W drugiej części odnajdziemy opowiadania, które odkrywają nam różne oblicza śmierci. Autor uważnie przygląda się bohaterom; wprowadza krótkie charakterystyki, żeby powoli przedstawić nam ich tajemnice („Pan”) lub powolne zdążanie do katastrofy („Manon”). Nawet tekst pozornie nie dotyczący końca („Wanda Rutkiewicz spotyka Jana Pawła II”) jest związany z tym tematem - jako reakcja autora na śmierć papieża. Z kolei część III dotyczy przeszłości i relacji człowiek-wspomnienia. Niektóre wydarzenia pozostawiają w nas ślady nie do zatarcia. Czas nas kształtuje, podobnie jak skały zmieniają kształt pod wpływem upływających lat. Jacek Rostocki nie daje prostych odpowiedzi na dręczące pytania i nie wydaje się popierać upraszczającej teorii „czasu, który leczy rany”. Opowiadania często mają otwarte zakończenia („A może Natasza?”), co zmusza do przemyśleń. Jacek Rostocki w przeszłości widzi ogromną siłę, która kształtuje życie pojedynczego człowieka, a w stereotypach szuka tej odrobiny prawdy, która je wytworzyła. Wiadomo, że dzieciństwo w jakiś sposób determinuje nasze przyszłe życie - w „Słoniu” w wyniku interferencji dwóch planów czasowych ta prawda zostaje odświeżona i ukazana z nowej perspektywy. Tak to - korzystając ze zdobyczy literatury - „JacAr” ukazuje nam świat w jego wszelakich przejawach.

Jacek Rostocki, spełniający się artystycznie w Domu Kultury w Łomiankach, wydał swoje opowiadania na pastwę czytelników. Jednak „Serio” z łatwością ujarzmia odbiorcę, który po opuszczeniu świata „JacAr”-a czuje lekki niedosyt. Ale mówi się, że posiłek należy zakończyć właśnie z uczuciem, że „jeszcze by się coś zjadło”. Jak widać Jacek Rostocki wie, jak podsycić głód czytelniczej wyobraźni…

Agnieszka Szymanik

Jacek Rostocki „Serio”, Dom Kultury w Łomiankach,
Wydawnictwo Książkowe Ibis, Warszawa 2006.