ludzie sztuka myśli archiwum

RIO CZYLI ODKRYWANIE

Każda idea rodzi się w odniesieniu do zastanej rzeczywistości. Stąd pomysł na Galerię Rio – kawiarnię spełniającą funkcję galerii, miejsca wydarzeń kulturalnych. Zatrzymajmy się na chwilę i prześledźmy ten proces. Zastana rzeczywistość to duża ilość warszawskich galerii, do których czasem z uprzejmości zagląda kulturalna elita, a jeszcze rzadziej ktoś zainteresowany. Nic dziwnego, że pojawiła się potrzeba stworzenia miejsca, gdzie kontemplacja sztuki zachodziłaby niejako pośrednio, przy okazji spotkań ze znajomymi, przy aromatycznej kawie czy herbacie. I tak wykluł się pomysł na Galerię Rio – z zewnątrz niepozorną kawiarenkę znajdującą się na ul. Pięknej 66a, gdzie każdy wielbiciel sztuki może znaleźć coś dla siebie.

Nazwa również wydaje się niepozorna i jak w przypadku wielu słów – jest myląca. W Galerii Rio – urządzonej w stylu ciepłych kawiarenek południowych organizuje się wydarzenia kulturalne związane ze wszystkimi regionami świata. Poza tym – jak wyjaśnia współwłaściciel Galerii Rio, Marcin Krzysztoforski – nazwa tego uroczego miejsca ma nawiązywać do „zabawowego” charakteru galerii, gdzie można podziwiać obrazy przeróżnych artystów czy też słuchać wierszy w miłej atmosferze. Czyli inaczej niż w typowych galeriach, gdzie nie ma gdzie usiąść, a wszyscy starają się być tak ważni i poważni, że nie starcza im sił i chęci, żeby się zachwycić. Bo „skurczenie się zdolności do zachwytu”*, jak mówił Cortázar, to charakterystyczna cecha naszych czasów, szczególnie w takim mieście jak Warszawa, w którym dominują: zdenerwowanie i pośpiech. Ludziom trzeba więc „dopomóc” w kontemplacji sztuki.

Wspaniałe idee wymagają jeszcze realizacji. Z idei Galeria Rio zamieniła się w realne miejsce, gdzie zmęczeni warszawiacy mogą odkryć świat i siebie. Uczestnicząc w wernisażach (malarskich i poetyckich), wieczorach filmowych czy tematycznych, w ciekawych warsztatach (np. tanecznych) goście Galerii Rio mogą rozwijać swoje pasje i odkrywać nowe. Galerię Rio można by więc porównać do sklepu z inicjatywami artystycznymi, z pasjami, gdyby takowy sklep istniał. To porównanie nie jest ścisłe; w Galerii Rio bowiem uczestnictwo w różnorakich wydarzeniach jest bezpłatne. Jedną z inicjatyw Galerii Rio, o której opowiadał mi Marcin Krzysztoforski, jest projekt „Nowe Formy 2006” (wspierany przez Biuro Teatru Miasta) – szereg przedstawień teatralnych, wśród których na uwagę zasługuje sztuka muzyczna Barbary Rybałtowskiej „Próba u Poli Negri”. Nie jest to typowy monodram – Galeria Rio jest bowiem otwarta także na eksperymenty – akcja, która składa się ze wspomnień Poli Negri, przerywana jest jej piosenkami.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że goście Galerii Rio to tylko bierni odbiorcy sztuki. Marcin Krzysztoforski, który prowadzi kawiarnię-galerię wraz ze swoją siostrą – Magdą, podkreśla, że czekają tu z otwartymi ramionami na każdego, kto ma ciekawe pomysły i kto chciałby zaprezentować publiczności swoją działalność artystyczną. Krótko mówiąc – tak, jak miejsce cały czas tworzą znajomi i rodzina, dokładając meble i pomysły, tak wydarzenia w Galerii Rio tworzone są przez każdego gościa, który potrafi zarazić swoją wizją inne osoby, ale do tej pory nie znalazł sobie odpowiedniego gruntu na zasianie swoich pomysłów. To „podłoże” odnajdzie na rogu ul. Koszykowej i ul. Emilii Plater, w „miejscu oddanym artystom” (jak to określa Marcin Krzysztoforski). Jeśli jednak jeszcze nie zebraliśmy wszystkich cegiełek naszej odwagi, żeby ruszyć na podbój Galerii Rio, możemy zawsze zajrzeć tam i trafić na jedną z wielu inicjatyw artystycznych.

Co więc nas czeka na ul. Pięknej 66a? Możemy trafić na wystawę retrospektywną Agnieszki Żak (studentki 4 roku Wydziału Malarstwa na ASP), czeka też wiele przedstawień teatralnych. Dla osób, które chciałyby rozwinąć swoje skrzydła w zakresie organizacji wszelakich imprez istnieje możliwość odbycia bezpłatnych praktyk. Galeria Rio jest też miejscem comiesięcznych debat, organizowanych wraz z WIK-iem i „Radiem dla Ciebie”. Z okazji lata i wakacji, w Galerii Rio serwowane będą desery lodowe rodem z opisów Prousta (po informacje teoretyczne odsyłam do części 5 „W poszukiwaniu straconego czasu”).

Warto jeszcze przypomnieć historię tego miejsca. Kiedyś było ono siedzibą Radia „Zet”. To w kabinie obecnie przerobionej na sympatyczny, przytulny „domek” (i tu słowa rozczarowują mnie i odbiorcę i nawet bardzo wygimnastykowana wyobraźnia czytelnika może mieć spore problemy z odtworzeniem tego obrazu w myśli – radzę więc fałszywe wyobrażenia zastąpić wędrówką na Piękną) swoją karierę rozpoczynał Andrzej Woyciechowski. W Galerii Rio, istniejącej od stycznia 2005 r., pozostały pewne elementy dawnego studia nagraniowego i to także ma wpływ na niezwykłą atmosferę miejsca. Niezwykłą, bo różnorodną - tworzoną przez wielu ludzi. I tak - jeden ze stolików jest prezentem od drugiej siostry Marcina Krzysztoforskiego, która mieszka w Paryżu i popiera marzenia swojego rodzeństwa. Palma to pomysł ich taty, Wojciecha – artysty malarza, którego obrazy być może także pojawią się w Galerii Rio. Wszystko tu tworzy rodzinną wręcz atmosferę. Zresztą, w Galerii Rio każdy czuje się jak w domu. Przekonała się o tym Marysia Zych – urocza kelnerka, którą Marcin Krzysztoforski nazywa „duszą” tego miejsca.

Agnieszka Szymanik