ludzie sztuka myśli archiwum

Jedność obcych światów

Rzadko zdarzają się książki jak „nie gaś światła zaraz wracam” Wojciecha Gawlika, jeśli... w ogóle się zdarzają. Obcowanie z nimi zatem to raczej zaszczyt lub szczęście. Trudno w ogóle o tej książce się wypowiadać, ponieważ zawarta w niej poezja (?) czy raczej proza poetycka ma charakter niezwykle impresjonistyczny.

Więcej „nie gaś światła zaraz wracam” zawiera dwa utwory, czy dwa niezależne wątki. Jednak nie są one drukowane jeden po drugim, lecz równolegle. W efekcie nie są one tak zupełnie niezależne, na skutek korespondowania ze sobą. Zderzenie tematów, stylistyki i różnych form – nic tu nie zmienia. Wręcz przeciwnie, wprawia czytelnika w większe zainteresowanie. Mówiąc o nowej książce Wojciecha Gawlika trzeba też zwrócić uwagę na jej wygląd i szatę graficzną. Autor jest grafikiem, więc publikacja pod względem edytorskim została dopieszczona do granic wytrzymałości. Co więcej, graficzność jest też elementem wypowiedzi, uzupełnia treści zawarte w utworach. Nie ma tu miejsca na żadną przypadkowość.

Książkę zatem można oglądać i czytać. Wysmakowanie estetyczne jest tutaj najwyższej próby. Można teksty czytać po kolei lub w dowolnie wybrany sposób, poznając najpierw jeden wątek, a potem drugi lub starając się poznawać je równolegle.

Co przynosi treść? To trudne do opowiedzenia. Są to migawki z życia, które układają się w pewną logiczną całość. Jednak narracja i opis są tak subtelne, że w zależności od wyobraźni odbiorcy w zdecydowanie większym stopniu niż zwykle zależy to, co zobaczy.

W posłowiu Andrzej Kotański słusznie zauważa: „genialność tekstu „nie gaś światła zaraz wracam” polega także na zaskakująco mistrzowskim połączeniu przeciwieństw – żywego mięsa życia z absolutnie kliniczną abstrakcyjnością formy opisu tego życia. Zabieg ten daje w efekcie umistycznienie codzienności i podniesienie jej do rangi hierofanii. To tak jak gdyby z Superexpressu uczynić Mitologię. Karkołomne.” Niemniej zakończone sukcesem.

Juliusz Bolek