ludzie sztuka myśli archiwum

Beksiński - szaleństwo geniuszu?

Nie umiem napisać wiersza
By nie był taki jak to ciało

ciało
Nie umiem myśleć


Ciało jest czarne
Ciało śmierdzi
Ja nie jestem malarzem
Umiem tylko kopnąć w brzuch

Na ulicy gonią psy
Hycle
Obdzierają mnie ze skóry

( Rafał Wojaczek „Erotyk”)

Szeleści wiatr za oknem, a śmierć puka cicho. Przychodzi. Wypowiada szalone słowa, łamie twoje mocne kości; wykrwawią się z ciebie wszystkie słowa i już nic nie zrobisz. Jest w każdym oddechu. Jest na każdym obrazie Beksińskiego. Wszechobecna. Wieża Babel pochyla się nie mogąc znieść swego ciężaru. Ale w mieszkaniu artysty śmierć nie witała gości. Czekała w szafie, pokryta warstwą kurzu i słuchała starych piosenek Nicka Cave’a. Beksiński nie lubił mówić o sobie i swojej twórczości. Starannie dobierał słowa, nie tłumaczył, nie wyjaśniał, nigdy nie nadawał tytułów obrazom. Zapytałam o krzyże, o religię, Boga, o to czym jest wiara: „Jestem ateistą. Krzyż to dla mnie motyw uniwersalny, nie nasycony treściami biblijnymi.”

A ja wciąż widzę apokaliptyczne wizje, stosy szkieletów, nagie kościotrupy w miłosnym uścisku. Rozmawiałam z człowiekiem pełnym pokory, który nie afiszował się z talentem. Kiedy w 1958 r. na jego pierwszej wystawie w kawiarni Związku Architektów Polskich w Poznaniu zgasło światło, ludzie oglądali obrazy przy pomocy latarek. Obok jego dzieł nie sposób przejść obojętnie. Zachwycają, szokują, wywołują obrzydzenie. Motywy erotyczne przenikają się z destrukcją, zniszczeniem, śmiercią.

„Nie maluję z modelu. Inspiracje powstają w mojej głowie same z siebie.” Charyzmatyczna osobowość artysty połączona ze spokojem i wyciszeniem. To zastanawia jeszcze bardziej. Dlaczego w jego umyśle rodziły się makabryczne wizje, wychodziły na światło dzienne mroczne tajemnice? Beksiński nigdy nie opuścił Polski, nie mówił w żadnym języku obcym, nie należał do żadnej grupy ideologicznej, nienawidził polityków. Garść informacji nie przybliża nam postaci tak jak jego twórczość. Mam przed oczami paryską wystawę, którą obejrzałam będąc dzieckiem. Nagie krzyże, jeden po drugim, statyczne, odarte z majestatu symbole umieszczone w małych, ciemnych pomieszczeniach. I jedno słowo opisu: porażające. Wszystkie obrazy zostały natychmiast kupione przez Japończyków. Twórczość Zbigniewa Beksińskiego dzielimy na okresy. W latach 1957-1958 zajmował się fotografią, 1960-1965 to czas rzeźby, do roku 1974 artysta tworzył przede wszystkim rysunki, w międzyczasie malując pierwsze obrazy. W ostatnich latach zafascynowała go grafika komputerowa: „Maluję na płycie pilśniowej. Na komputerze również. Daje to ciekawe efekty pracy.” Zapytany o zainteresowania, opowiada o muzyce: „Lubię wszelkie rodzaje muzyki: od klasycznej do popu. Interesuje mnie sprzęt grający.”

Niechętnie udzielał wywiadów, nie lubił rozgłosu i dziennikarzy. Takie informacje pojawiają się w każdej biografii. Dla mnie Zbigniew Beksiński pozostanie jednym z najbardziej tajemniczych i magicznych ludzi, jakich miałam okazję poznać.

Natalia Pietrucha