ludzie sztuka myśli archiwum

Zdzisław Jerzy Bolek
(1934 - 1975)
Poeta pokolenia Współczesność 1956

Zdzisław Jerzy Bolek żył ambitnie i chciał, żeby inni też tak żyli. Toteż współczuł wszystkim, których dręczył niepokój. Był bezkompromisowy i potrafił argumentować. Lubił zadumać się nad pragnieniami bliźnich, ich ambicją i miłością – to spowodowało, że był poetą. Pisał, bo lubił ludzi i chciał ich lepiej poznać, stąd „zapewnienie o miłości” – książka jak podmuch serca.

Andrzej Gerłowski

Wolnym wierszem operuje Bolek znacznie lepiej niż wielu poetów, którym się zdaje, że wystarczy porzucić interpunkcję, ułożyć zwyczajną prozę w linijki i już jest wiersz. Unika zdaniowych deklaracji i potrafi wykorzystać wszystkie zalety bezinterpunkcyjnego zapisu. (…)

Andrzej Tchórzewski

Poezję Bolka cechuje optymizm co krok podtrzymywany, motywowany prometejską wprost wiarą w możliwości człowieka. Człowiek – takie jest przekonanie poety – który potrafi bezgranicznie uwielbiać, kochać (por. liczne erotyki), potrafi również uzewnętrznić swoje uczucia szerzej, wyjść poza intymny świat miłości do wybranej kobiety w świat wielu ludzi: społeczeństwo, stać go na to.

Stanisław Nyczaj

Zdzisław Jerzy Bolek, pełen zapału, można powiedzieć nawet pasji, gdy chodzi o sprawy wewnętrzno-ludzkie, egzystencjalno-filozoficzne przede wszystkim, które można by wyrazić za pomocą poezji… Wiersze te – w większości – ukazują go jako utalentowanego poetę, a także człowieka o dużej wrażliwości, bogatego wewnętrznie, pragnącego coś powiedzieć innym naprawdę od siebie, a nie tylko snuć „zobiektywizowane” dywagacje o świecie i ludziach. Jest wiele wierszy, które można zaliczyć do prawdziwej poezji, które pozostaną w polskiej literaturze. Czytając niektóre z nich, szczególnie mi bliskie ze względu na swš obrazowość, liryczność, a zarazem refleksję filozoficzną, nie mogę oprzeć się uczuciu żalu, że nie dane mi było pomówić o nich z autorem, bo mielibyśmy sobie coś do powiedzenia. (…) A jednak… Te „skarby”, pozostają w słowach: poetyckich, to już jest bardzo wiele.

Zbigniew Dolecki

Wiersze zasługujš na ponowne przypomnienie, nie tylko dlatego, że Bolek potrafił ocalić siebie i swoją poezję, choć dane mu było żyć w czasie i miejscu gdzie najłatwiej zagubić się.

Zygmunt Trziszka

U Zdzisława Jerzego Bolka Szczęście, w tej poetyckiej interpretacji, to zdolność odrodzenia się człowieka, jego witalizm i głęboka wiara w humanizm. I to wydaje się w tej poezji najcenniejsze.

Ewa Lewandowska

W PRACOWNI RZEZBIARSKIEJ

od bryły
brudnego kamienia
odpryski

błyskawicami

kładły się
białe rysy

z kamiennej ciemności
wynurzyła się
głowa

niewyraźna

ale już
podobna do

szukanej

i pękła
spadła w ciszy
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

rosnąc hukiem brył

dokoła mnie
stała się ciemność

wezmę znów kamień

KIEDY MÓWIĘ: KOCHAM

powietrze uderza o brzeg czerwony warg moich
oddech niepodobny do wichru
nie ma siły łamiącej morską równinę
nie tworzy niezrozumiałego huku lecącego z gór ale szept
który uspokaja niebieskość twoich oczu
i rozchyla fioletoworóżowe liście twoich warg

PUSTYNIA

szara pustynia ściany szara pustynia nieba
dna pustynia może to być dno jeziora dno rzeki albo kubka dno
pustynia stołu

pustynia schodów już nie istniejących pustynia pustynia
pustynia wspomnień

pustynia okna pustynia drzwi
i pewno dalej pustynia

pustynia plaży pustynia morza
cudzych oczu pustynia
pustynia ciała które nie zaspokoi pragnienia
słów pustynia

nawet czyjeś przyjazne usta przyjazne ręce zapewniają pustynia
zresztą to nigdy nie trwa długo zawsze jest koniec pustynia

słuchu pustynia
pustynia ciemności czy podchodzi huragan
pustynia minut po których jeszcze nie depczemy

nie trzeba o niej pamiętać pustynia pustynia
na którą przychodzimy wilgotna od łez pustynia
pustynia którą kochamy
na której siejemy
z klęsk wychodzimy z wawrzynem
urzeczeni nie jeden jedyny raz
nieznani to przecież tu się spotykamy
to dla nas śpiewa pustynia
na której zostajemy

na której będziemy
aż nas nakryje szarym prześcieradłem

LEKKOŚĆ

Lekko
jakby odnosiła radość
podeszła
do mnie

lekko zatrzepotał
ptak jej, głowy
i
lekko
opadł
opadł
na dno
moich
ramion

RZECZ NAJCENNIEJSZA

tak się rozrastasz biorąc w posiadanie
parkiety lustra story i kaktusy
żonę i dzieci
także krzesło biurko
jeden telefon ile telefonów
ilu petentów chociaż sam petent
maleńka władza jak mała jak wielka
pełna szuflady i niepełne zdania
ach ta niepewność
trochę cytatów
małe honory no i lęki lęki
a jeszcze fotel a jeszcze szlafroczek
słowa i gesty
jakaś książka pismo jakieś codzienne jakieś tygodniowe
może kwartalne jeśli tak potrzeba
wszystko to twoje
jak mało jak dużo
tak się rozrastasz wśród tanich przyjaciół
tak się rozrastasz biorąc w posiadanie
hasła spłowiałe i nowe i nowe
ach ta niepewność
stare idee a także starocie
stare srebrniki z rąk do rąk przez wieki
tylko dziewczyny zielone zielone
tak się rozrastasz
obrastasz
coraz mniej miejsca i coraz mniej ruchu
maleńkie kroczki
zdobywco odkrywco
maleńkie kroczki
do przodu do tyłu
jak w małej celi
jakbyś uwięziony

jedna z twoich rzeczy
najcenniejsza