ludzie sztuka myśli archiwum

My – Wy – Ja

Najpierw są zdjęcia. Czarno-białe. Przypominają sesję mody. Potem są słowa do czytelników: „Oddaję Wam cząstkę tego, co tłamszę w sobie od dawna. (...) Wydaję ten tomik, (...) by zauważyła nas druga elita – ta inna „śmietanka”, że i są tacy jak ja, pośród takich jak Wy! Wszystko dzieje się nie bez przyczyny i nie bez przyczyny piszę poezję. Poezja ma być dla Was przesłaniem, ma Wam przekazać, co czuje rozgoryczona młodzież, gdy jest samotna i potrzebująca, gdy nie ma do kogo się przytulić, co zjeść, czego się napić”. No właśnie, aby spróbować odczytać owo „przesłanie” trzeba sięgnąć dalej, do wierszy autora tych słów - Kamila Damiana Młynarskiego (rocznik 1985). I choć młody poeta sugeruje, że chce mówić głosem pokolenia, pojawia się wątpliwość, czy w ogóle taka kategoria jest jeszcze aktualna?

Debiutancki tomik „Nigdy tam nie wrócę” już w tytule zaznacza negację, bunt, niezgodę. Jednak prezentowanym utworom daleko do ostrych polemik z rzeczywistością, czy szokujących ocen wykrzykiwanych przez innych młodych np. w hip-hopowych tekstach. W wierszach Kamila Młynarskiego dostrzegamy wrażliwość, szczerość, refleksję. Dlatego tytuł zaczyna brzmieć nostalgicznie - bo nie ma powrotu do wieku dzieciństwa, do ukochanych twarzy, do minionych chwil. Pojawiają się słowa, które wartościują świat młodego poety. Ich lista ukryta jest w litanii do Anioła Stróża - „Dziękuję że jesteś” (skrawek miłości, poświęcenie, wyrozumiałość, zaufanie, uczucia, życie), a zakończonej cichym „Dziękuję za to że ktoś mnie kocha”.

W tym niewielkim tomiku miłość przeplata się z poczuciem pustki, tragedii, tęsknoty –i to w wymiarze ostatecznym, a nie w chwilowym rozstaniu. Piętno osobistych przeżyć, prowadzi w kierunku uniwersalnego postrzegania świata i losu. Próbą takiego zdystansowanego spojrzenia jest wiersz pt. „Świat którego nie ma”. Staje się on zarówno dialogiem-prośbą (Wyjrzyj – Ojcze – Czasem – Na – Świat), jak i trochę konradowskim głosem krzyczącym: „jest tylko świat / pytasz gdzie ludzie, miłość / o tym już zapomniano!”.

W tekstach Kamila Młynarskiego nie potrafię jednoznacznie wskazać fragmentów, które przybliżałyby się do głosu pokolenia. Może dlatego, że kiedy czytam: „Nie jesteśmy inni / wszyscy jesteśmy / tacy sami / i też mamy uczucia” (Patologia), słyszę ponadczasowe pragnienie bycia zauważonym i zrozumianym. A nawet tak niepozorna sytuacja „(…) Siedzę i czekam / czekam na coś nowego / nieosiągalnego / czekam na jutro” (Nic nie zostało) ma w sobie zbyt wiele (może nieuświadomionych) konotacji, aby pozostać jedynie znakiem teraźniejszości.

O tym jak ważna dla młodego poety jest więź z przeszłością i jak cenna świadomość wyrastania w tradycji, świadczy wiersz zbudowany na metaforze dorastania. I niech on posłuży za zakończenie. A my czekajmy – co dalej wyrośnie z tego debiutu.

„W tym samym czasie nas zasadzono / razem puściliśmy korzenie (...) Przekwitamy... / pojawiły się pierwsze / komplikacje życia / naszego życia // Lecz przetrwaliśmy / jesteśmy gałązką / starego pokolenia / które nas uczy żyć(...) // Przekwitliśmy... / łamią się nasze / młode gałązki / czy naprawdę młode // Teraz my mamy swoje korzenie / już nie ważne gdzie jesteśmy / teraz my uczymy / następne pokolenia (…)” (Wiatr nami kołysze).

Dorota Zwolska

Kamil Damian Młynarski „Nigdy tam nie wrócę” Wydawnictwo ANAGRAM, Warszawa 2004