ludzie sztuka myśli archiwum

Kobiety braci Karamazow:
Katarzyna Iwanowna i Gruszeńka, czyli miłość à la russe

- Mylisz się co do tej kobiety. Dymitr nią... gardzi - drżąc jakoś rzekł Alosza. - Gruszą? Nie, bracie, nie gardzi. Skoro narzeczoną swą porzucił dla niej jawnie, to chyba nie gardzi. Tu...tu, bracie, jest coś, czego ty teraz nie pojmiesz. Bywa, że człek zakocha się w jakiejś krasie, w ciele kobiecym, albo nawet tylko w jakiejś części ciała kobiecego (to tylko lubieżnik może zrozumieć), wówczas odda za nią własne dzieci, ojca sprzeda i matkę, Rosję i ojczyznę; będąc uczciwym, pójdzie i ukradnie; będąc łagodnym – zarżnie ; wiernym będąc- zdradzi. Piewca nóżek kobiecych, Puszkin, nóżki w wierszach opiewał; inni nie opiewają, lecz bez dreszczu nie potrafią patrzeć na nóżki .Ale nie tylko na nóżki...Tu, bracie, pogarda nie wystarczy , choćby nawet pogardzał Gruszeńką. Pogardza, a oderwać się nie może.

                                                      Rozmowa Rakitina z Aloszą,
                                                      Bracia Karamazow , t. I

Karamazow - dla każdego, kto sięgnął po monumentalną powieść Fiodora Dostojewskiego , nazwisko to staje się automatycznie synonimem niezwykłej, złożonej i rozdartej między dwiema skrajnościami duszy.

W jednej z ostatnich scen powieści słusznie ten typ człowieka podsumuje adwokat Hipolit Kiryłowicz: „Dlatego, że [Dymitr] jest szeroką naturą, karamazowską- wszak do tego zmierzam- naturą, która mieści w sobie wszelkie krańcowości i jednocześnie zdolna jest kontemplować obie otchłanie: otchłań wzniosłych ideałów, otchłań nad nami , i otchłań pod nami, otchłań najniższego i cuchnącego upadku”.

Karamazow to człowiek, który po którym można spodziewać się bluźnierstw i łajdactw, a zarazem skrajnej pokory i poświęcenia. Te wzburzone dusze szukają pokrewieństwa w duszach równie niespokojnych jak one same.

Każdy z Karamazowów , będąc niewyczerpanym źródłem wiedzy o zawiłościach ludzkiej natury, stanowi dla psychologów profesjonalnych i domorosłych (jak nie przymierzając pisząca te słowa) wprost wymarzony obiekt badań. Zaś natura kobieca, w myśl panujących opinii, jest znacznie bardziej skomplikowaną od męskiej. Tezę tę godnie potwierdzają kobiety, które Fiodor Dostojewski przeznaczył na ukochane braci Karamazow.

Katarzyna Iwanowna i Gruszeńka: dobra i zła, woda i ogień, święta i suka

Czy na pewno? Te dwie bohaterki łączy znacznie więcej aniżeli wyjątkowa aparycja i niełatwe miłości do Karamazowów. Właściwie im głębiej brną one w tę miłość, tym bardziej nie wiadomo, czy to Gruszeńka postępuje jak Katarzyna Iwanowna, czy Katarzyna Iwanowna jak Gruszeńka...

Katarzyna Iwanowna Wierchowcew jest prześliczną córką podpułkownika, pod którym służył kapitan Dymitr Karamazow; wypieszczoną „panną z instytutu”. Jej bajeczną urodę wzmagała aura pewności siebie i szlachetnej energii. Wydaje się najbardziej pozytywną i szlachetną z przedstawionych w powieści pań.

Cechująca Katarzynę pełna świadomość swych kobiecych walorów bywa odbierana jako wyniosłość. Przy pierwszym spotkaniu z Dymitrem odnosi się doń z pogardą, nie przeczuwając, jak bardzo odmieni jej życie ten osławiony rębajło i uwodziciel.

Jednak życie zdziera z Katii maskę „Królowej Śniegu”. Gdy jej papo zostaje oskarżony o defraudacje, a zakochany Mitia pożycza Katarzynie Iwanownej pieniądze, aby mogła uiścić ojcowskie długi, dumna piękność łamie swe wyniosłe zasady. W przypływie gorącej wdzięczności rzuca się Dymitrowi do stóp; czyn ten zapewne jest zaskakujący w równym stopniu dla obojga.

Na tym nie koniec. Krępowany dotąd gorsetem konwenansów gorący temperament Katii wyzwala w niej niespodziewaną i szczerą miłość do Mitii. Zakochuje się w nim z pełną świadomością jego licznych słabości; szlachetna strona jej natury widzi w Dymitrze Fiodorowiczu zbłąkaną, lecz dobrą duszę, która potrzebuje jedynie pomocy w powrocie na właściwą ścieżkę. Cnotliwej, ale też poniekąd próżnej Katarzynie odpowiada bardzo rola zbawicielki. Ponadto, jak przypuszczam, nie bez znaczenia pozostaje męski czar Mitii, który przepalił na popiół niejedno niewieście serce. Połączenie szlachetnych idei i pożogi zmysłów doprowadza Katię do złamania wszelkich możliwych zasad. Bezwstydnie pisze Mitii: „Kocham Pana bez pamięci i choćbyś mnie nie kochał, wszystko jedno, bądź tylko moim mężem. Niech się Pan nie obawia –nie będę Pana krępować, będę sprzętem Pana, będę dywanem, po którym będziesz stąpał. Chcę kochać Pana wiernie, chcę wybawić Pana od Niego samego...”.

„Zły chłopiec” Dymitr nigdy nie mógł mieć nadziei na miłość kobiety takiej jak Katarzyna Iwanowna ; naturalnie przyjmuje te niezwykłe „oświadczyny” , młodzi zaręczają się, wszystko zdaje się zmierzać we właściwym kierunku...

Jednak gorąca krew karamazowska daje o sobie znać. Mitia wraca do rodzinnego miasteczka o wdzięcznej nazwie Skotopriegoniewsk ,aby procesować się z ojcem o spadek po matce i tam –niespodziewanie dla samego siebie- wpada w sidła miejscowej piękności, Agafieny Aleksandrowny.

Gruszeńka (tak swojsko zwą tam to powabne dziewczę) stanowi modelowe wprost przeciwieństwo Dymitrowej narzeczonej. Dziewczyna pochodząca z ubogiej, acz dość porządnej rodziny, uwiedziona , a następnie porzucona przez polskiego oficera Wróblewskiego , zostaje przygarnięta przez burmistrza Skotopriegoniewska, Kuźmę Samsonowa i staje się jego utrzymanką. W ciągu pięciu lat z niepozornej, zhańbionej chudzinki przeistacza się w rasową uwodzicielkę. Choć rysy jej nie promienieją taką doskonałością i szlachetnością jak twarz i sylwetka Katarzyny Iwanowny , nie może pochwalić się Katiowym wykształceniem i klasą , to jest bez wątpienia kobietą niezwykle ponętną. Wielu mężczyzn ulega jej słowiańskiej zmysłowości; świadoma swych wdzięków Gruszeńka pragmatycznie je wykorzystuje dla osiągnięcia finansowych korzyści. I nie chodzi tu jedynie o „sprzedawanie siebie” – Agafiena Aleksandrowna ma głowę do „geszeftów” i potrafi zapewnić sobie dostatni byt bez konieczności polegania na mężczyźnie.

Pomimo niezależnej natury nie stroni od dżentelmenów. Rozkochiwanie w sobie kolejnych panów i bawienie się ich uczuciami sprawia jej przyjemność, zapewnia wysublimowaną rozrywkę. Mało kto wie, że Gruszeńka w ten sposób bierze odwet na za cierpienie, jakie zadał jej pierwszy kochanek. I tu napotykamy na paradoks kobiecej natury : mężczyzna, który młodziutkiej Agafienie zrobił ogromną krzywdę, pozbawił spokojnego życia, złudzeń i cnoty, który jej dziewczęcą niewinność podeptał i porzucił - jest jedynym , którego ona szczerze i nieustająco kocha. Owo sprzężenie cierpienia i miłości, postacie łączące w sobie kochanka i krzywdziciela to w mym mniemaniu istota „Braci Karamazow”.

Gruszeńka w poszukiwaniu pomsty trafia na swej drodze życia na Karamazowów: ojca, Fiodora i syna, Dymitra. Obaj bohaterowie, równi w namiętności i popędliwości, jednocześnie tracą głowę dla tej powabnej panny –fakt, że jeden mógłby wiekowo być jej papą, a drugi ma oficjalną narzeczoną , zdaje się nie mieć żadnego wpływu na ich uczucia. Taka jednak jest natura tych ludzi – z dezynwolturą traktują podszepty umysłu i błahostki typu konwenanse czy prawa naturalne , ślepo podążając za głosem nienasyconych serc.

Należy podkreślić, że dotyczy to zarówno Karamazowów, jak ich kobiet. Zakochana Katarzyna Iwanowna przyjeżdża za swym lubym do Skotopriegoniewska, by dowiedzieć się, że porzucił on ją na rzecz małomiasteczkowej Jezebel. Na scenie pojawiają się nowi bohaterowie – przyrodni bracia Mitii, Iwan i Alosza. Iwan to z pozoru dość chłodny jak na Karamazowa intelektualista o antyklerykalnych zapędach; Alosza, najmłodszy z rodzeństwa, jest wychowankiem monasteru , szlachetnym chłopcem o czystym sercu.

Dymitr zrywa zaręczyny; po miasteczku rozchodzi się plotka, jakoby zamierzał poślubić Gruszeńkę. Zrozpaczona Katarzyna Iwanowna po raz kolejny upokarza się dla ukochanego ; ona –wielka dama, przyjmuje u siebie Agafienę Aleksandrownę, chcąc prosić ją o odrzucenie zalotów Dymitra. Gruszeńka nie kocha wówczas Dymitra ; owszem- pociąga ją, lecz nie myśli o nim poważnie ,jego ojciec zaś jest dla niej wyłącznie obiektem kpin. Jednak w tej dobrej w gruncie rzeczy dziewczynie odzywa się diablica, która w równym stopniu lubi dręczyć mężczyzn , jak i kobiety.

Grusza nie ulega słodkim słowom i pieszczotom, których zdesperowana Katia nie szczędzi damie podejrzanej konduity i upokorzywszy ją okrutnie w obecności Aloszy , odmawia prośbie Katarzyny.

Dymitr na wieść o wstydzie, jaki jego dawnej najmilszej zgotowała Gruszeńka, ma atak złości, zaczyna nienawidzić i gardzić „tygrysicą”, ma ochotę niemalże ukarać ją fizycznie za krzywdę Katii (którą, mimo odpływu uczuć, darzy najwyższą estymą)...

Oczywiście nic takiego nie ma miejsca. Nienawiść i miłość karamazowska to papużki-nierozłączki, a ładunek namiętności , jaki w swej pogardzie dla Gruszy zawiera Dymitr, tylko wzmacnia jego silne uczucie do niej. „Silne” dla Karamazowa oznacza tyle, co „obsesyjne do granic obłędu” dla zwykłego, rozsądnego człowieka.

Tak jak Katarzyna Iwanowna chciała ongiś ocalić Mitię, tak Mitia pragnie teraz pomóc Gruszeńce. Jego gorący umysł znajduje się w stanie podobnym do delirium , jedyne myśli, jakie weń pulsują, to pamięć o ukochanej i utopijne idee sprowadzenia jej na drogę cnoty oraz szczęśliwego, wspólnego życia w następstwie. Jednocześnie Dymitr obsesyjnie obawia się rywalizacji ze strony ojca. Grozi publicznie, że go zamorduje ; sława zabijaki i awanturnika , jaką ma wątpliwą przyjemność się cieszyć, sprawia, że jego pogróżki są brane na serio.

Upokorzona Katarzyna niespodziewanie znajduje pocieszyciela w Iwanie. Młodszy brat Dymitra , który, nawiasem mówiąc, nie darzy go sympatią, nie pojmuje, jak Mitia mógł zostawić Katię dla takiej „kreatury” jak Grusza. Iwan , najzdolniejszy z rodzeństwa, wykształcony w Petersburgu, jest człowiekiem niezależnie myślącym i inteligentnym. Zdaje się opierać burzom, które rządzą życiem ojca i starszego brata ; sprawia wrażenie spokojnego i opanowanego. Nie ratuje go to jednak przed zakochaniem się w Katarzynie Iwanownie.

Owa panna, dotknięta do żywego poczynaniami Dymitra i jego nowej miłości, ogromnie cierpi. Pozbywa się bólu dręcząc Iwana. Jej cnotliwa i dobra dusza ulega wypaczeniu wskutek wielkiego cierpienia. W końcu umęczony Iwan opuszcza Skotopriegoniewsk i wyjeżdża do Moskwy, rzucając Katii na odchodnym ,iż to nie Mitię, lecz swą szlachetność tak naprawdę ona kocha.

Tymczasem na zakochanego Dymitra cios spada z innej strony, aniżeli mógłby się spodziewać: oto do Gruszeńki przybywa jej dawny uwodziciel, rzekomy polski oficer. Powrót miłości życia odkrywa inną twarz dziewczyny. Ta bezlitosna, okrutna kobieta , z lubością jątrząca konflikty między zakochanymi w niej mężczyznami i upokarzająca zazdrosne kobiety, znów staje się bezbronną dziewuszką, chodzącą naiwnością.

Miłość Gruszy do Wróblewskiego przez pięć długich lat dzielących ich dwa spotkania przechodzi przez wiele etapów : od totalnej rozpaczy i upodlenia poprzez szaleńczą tęsknotę oraz żądzę zemsty aż po chęć pokazania , jak wiele osiągnęła , mimo nieszczęścia, jakie jej zgotował. Jednak w chwili, gdy Agafiena otrzymuje list od swego „dawnego i niewątpliwego”, cała jej wyzywająca pewność siebie , która tak pociąga mężczyzn, pryska. Gruszeńka sama nazywa siebie pieskiem, który pobiegnie zawsze i wszędzie, jeśli tylko zagwiżdże na nią jej pan. Tak więc – podobnie jak Katarzyna – jest skłonna wszystko poświęcić ukochanemu i upokorzyć się dlań w każdy możliwy sposób.

Wkrótce jednak wychodzi na jaw, że Wróblewski nie zasługuje na taką miłość. Okazuje się być żałosnym, małostkowym człowieczkiem, którego do Gruszy ciągnie nie uczucie, lecz chuć i chęć zapewnienia sobie bytu przez związek z zamożną dziewczyną.

Spotkanie dawnych kochanków przerywa nagłe przybycie oszalałego z miłości i tęsknoty Dymitra. Mitia boi się śmiertelnie, że Gruszeńka odjedzie ze swym „dawnym i niewątpliwym”, lecz –na przekór swej namiętnej naturze – nie chce mścić się na zwycięskim rywalu ani karać dziewczyny za jej wybór. Przeciwnie, zwykle pełen buty i zwycięskiej, męskiej energii Dymitr teraz skromnie spuszcza głowę i pozwala swej najmilszej na wybranie takiego szczęścia, jakie najbardziej będzie jej odpowiadało. Ta pokora odróżnia jego uczucie do Gruszy od wszelkich innych miłostek, jakie przeszły przez jego namiętne, żołnierskie życie. Zawiedziona tym, na którego najbardziej liczyła, Agafiena zwraca swe uczucia ku Mitii. Wprawdzie jest kobietą upadłą, ale dowiodła, że umie również być szczera i oddana. Jej miłość bardzo jest Mitii potrzebna, gdyż zostaje oskarżony o morderstwo swego ojca. Grusza w chwilę po odczytaniu aktu oskarżenia przysięga Dymitrowi, że nigdy go nie opuści i nawet jest skłonna iść z nim na katorgę. Od swego zamiaru nie odstępuje do końca, dając tym wyraz swej prawdziwej miłości do człowieka, który tak wiele dla niej poświęcił.

Uczucie tych dwóch nieszczęsnych, poharatanych przez los istot nie jest łatwe; Mitia i Grusza są o siebie wzajemnie szaleńczo zazdrośni, ze złością wyrzucają sobie nawzajem dawne miłostki, podczas uwięzienia Dymitra ciągle dochodzi między nimi do gwałtownych kłótni... Jednak żyć bez siebie nie mogą.

Katarzyna Iwanowna również nie osamotnia Dymitra w niedoli. Przebacza mu wszystkie upokorzenia , jakich przez niego doznała, sprowadza lekarzy i adwokatów, aby jak najbardziej pomóc swemu dawnemu ukochanemu, podczas zeznawania zmienia niektóre fakty na jego korzyść...Jednak jest kobietą o bardzo zawiłej psychice, a doznane cierpienia rozchwiały jej równowagę tak, że dawna chłodna i opanowana Katia sama nie może przewidzieć własnych reakcji. W decydującej chwili procesu, kiedy na jaw ma wyjść, że winnym śmierci Fiodora Pawłowicza jest Iwan, Katarzyna dostarcza dowodu, który pogrąża Dymitra, skazując go na lata katorżniczej pracy. Katia uświadamia sobie bowiem w niefortunnej chwili, że tak naprawdę kocha Iwana.

Choć liczbą zwrotów akcji i nagromadzonych perypetii „Bracia Karamazow” przewyższają niejedną telenowelę, to historia ta ma więcej wspólnego z grecką tragedią antyczną aniżeli ckliwym serialem.

Miłość , której obraz przekazuje nam Dostojewski, nie jest słodką, różową i przewidywalną „love” jaką serwuje nam zachodnia popkultura. To potężny, zwalający z nóg żywioł, którego nie można w żaden sposób opanować i przed którym nie można się uchronić. Miłość ,jaka rodzi się w sercach dwóch braci K. i kobiet ich życia jest mieszanką namiętności, gniewu, dumy, upokorzenia, poświęcenia, udręki, ekstazy i bolesnej radości. Nie jest to miłość, którą można zaplanować, zacząć czy zakończyć. Na taką miłość nie wystarczą porady z kolorowych pisemek i modne ubrania. Wreszcie – o takiej miłości nie można zapomnieć podgryzając popcorn w multipleksie.

Boleść ,jaka towarzyszy karamazowskiej miłości na każdym jej etapie wyrasta, jak sądzę, z rosyjskiej tradycji. Religia prawosławna (która pozostaje niezmiernie istotnym czynnikiem powieści) jest nierozłącznie związana z cierpieniem, a bohaterowie „Braci Karamazow” to osoby o głębokiej sferze duchownej.

Ból oczyszcza. Ból uświęca. Ból nadaje głębi i wartości. Cierpienie ma sens. Mam wrażenie ,że ludzie Zachodu o tym zapomnieli, w dużym stopniu deprecjonując swoją miłość.

Pragnę zakończyć me dywagacje słowami Julio Cortazara, który, jak przypuszczam, nie miał w swych żyłach ani kropli rosyjskiej krwi, a jednak z powodzeniem uchwycił istotę sprawy w swej magicznej „Grze w klasy”. Miłość po rosyjsku może stać się udziałem wszystkich wrażliwych dusz, nie tylko słowiańskich.

„To, co wielu ludzi nazywa kochaniem, polega na wybraniu sobie jakiejś kobiety i ożenieniu się z nią. Wybierają ją !-przysięgam ci, sam widziałem. Tak, jakby w miłości mogło się wybierać,tak jakby nie był to piorun , który strzela w ciebie i zostawia cię zwęglonego na środku patio. Powiedz, że wybierają, bo-je-kochają –ja myślę, że jest na odwrót. Nie wybiera się Beatryczy. Nie wybiera się Julii. Nie wybierasz ulewy, która zmoczy cię do samej nitki, gdy wracasz z koncertu. „

Joanna Pietrowna Marciniak