ludzie sztuka my¶li archiwum

W poszukiwaniu utraconego teatru

„Co to jest teatr?
- To, co najszybciej ginie.
Ale co to jest teatr?
- To, co się najdłużej pamięta.(W.S.)”

Kolejnym przyczynkiem do zatrzymania ulotności teatru jest publikacja poświęcona Starej Prochowni, a wydana z okazji trzydziestolecia istnienia tej sceny. Zbyt ascetyczna to książka, by kojarzyła się z albumem i zbyt bogata w dokumenty, słowa, pamiątki, by mogła być tylko kolejną częścią uzupełniającą zbiór narodowych teatraliów. Jej istotę stanowią wspomnienia, zdjęcia i fragmenty artykułów. Tworzą one wyjątkowe archiwum wzbogacone spisem premier, gościnnych występów i przywołaniem prawie 250 nazwisk wybitnych aktorów, którzy na dłużej związali swe losy z niewielką, warszawską sceną. Ale nawet tak dokładne informacje nie są pełne. Nie sposób bowiem wymienić tych, którzy zatrzymywali się w Starej Prochowni na chwilę, czasem na jeden wieczór... Bo był to teatr „który gościł na swej scenie ponad 800 aktorów, ponad 2 tysiące poetów”. Tylko Wojciech Siemion mógłby o wszystkich opowiedzieć. Towarzyszył narodzinom tej sceny, był pomysłodawcą i animatorem wieczorów poetyckich, aktorem i reżyserem spektakli. Stworzył teatr, o którym na początku lat siedemdziesiątych pisano: „warszawski underground”; „kolorowy stragan ze sztuką”; „Teatr jednego aktora”; „prywatny teatr Pana Siemiona”. Tylko w ten sposób potrafiono zdefiniować nowe, niezwykłe zjawisko, jakim była mała scena na Starym Mieście.

Przetrwała trzydzieści lat, stworzyła własny repertuar, a w zamian otrzymała wierną publiczność. Wspierana przez liczne grono artystów-przyjaciół zawsze działa niekonwencjonalnie... Stara Prochownia obchodząc swój jubileusz przygotowała zarazem pożegnanie. Pierwszy dzień marca 2002 roku zamyka trzydziestoletnią historię sceny, pozostawiając miłośnikom teatru – skromną książkę i nadzieję, że to jeszcze nie koniec... Podobną nutę odnajdujemy w słowach Wojciecha Siemiona, który w rozmowie z Katarzyną Pakosińską, wyjawił: „Chętnie sobie przytaczam, że odrodzenie Prochowni może nastąpić po „śmierci” tego zespołu. Tak jak prof. Kępiński zanotował: umieranie jest jednocześnie zmartwychwstaniem”. [...]Przede mną jeszcze wiele roboty... Wydałem książeczkę „Lekcja czytania: Norwid”, w drukarni jest „Lekcja czytania: Mickiewicz”, kończę „Lekcja czytania: Różewicz”. Wszystko to są także doświadczenia z Prochowni”. Teatr jest więc tym, co pozostaje w pamięci nieskończenie długo.

Aleksandra Rudalska

„Teatr Stara Prochownia 1 marca 1972 – 1 marca 2002”, wybór: Wojciech Siemion, Warszawa 2002