ludzie sztuka myśli archiwum

HAZARD

Dzis przegralam Aniola w karty. Mial bardzo zdziwiona mine, gdy zobaczyl, ze mój przeciwnik nie blefowal. Na mnie nie zrobilo to wiekszego wrazenia. Cóz, do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic. Na poczatku pociagaly mnie wyscigi. Pewnego dnia postawilam na konia o imieniu Szczescie. Na ostatnim wirazu wyscignela go Rzeczywistosc. Pózniej stawialam na Prawde, ale wyszla Usluznosc. Doszlam wtedy do wniosku, ze wyscigi nie sa dla mnie. Przerzucilam sie na ruletke. Razem z jednym panem postawilismy na czerwone na Milosc. Wyszlo. Cieszylam sie jak cholera, moze to cos znaczy? Znaczylo, faktycznie. Ten pan poszedl z krupierem do kina, a ja zgarnelam swoje wygrane piec zetonów. Nastepne poszly karty. Najpierw przerznelam Rozsadek, potem przyszla kolej na Dume. Dzis Aniol Stróz powedrowal do cudzej kieszeni. Jutro gram o Zycie, ale mi nie zal, bo jest wlasciwie bez wartosci - jak pusta walizka, z której przed minuta wyjeto miliard dolarów.


Ewelina Śmietanka