ludzie sztuka myśli archiwum

ALBINOS

Wlosy w kolorze slomy i jasne, wodniste oczy w dziecinstwie zawsze byly dla Casimira Huarcayo przeklenstwem. Bo w andyjskiej wiosce Yauli, gdzie sie urodzil, wszyscy byli brunetami i, przede wszystkim dlatego, ze jego rodzice i rodzenstwo mieli czarne wlosy, sniade twarze i ciemne oczy. Skad sie wzial ten albinos w rodzinie Huarcaya? Zarty, które stroili sobie z niego koledzy w panstwowej szkole, wielokrotnie doprowadzaly do bójek, bo choc mial dobry charakter, wkurzal sie za kazdym razem, kiedy - zeby zobaczyc, jak sie wscieka - insynuowano, ze jego ojcem nie byl jego ojciec, tylko jakis obcy, który przejezdzal przez Yuli, albo sam diabet, który, jak wiadomo w Andach, kiedy schodzi na ziemie popelnic swe wystepki, wciela sie czasem w postac kulawego gringo.

Casimiro nieustannie trapil sie mysla, czy przypadkiem jego wlasny ojciec, garncarz Apolinario Huarcaya, tez nie mial watpliwosci co do jego pochodzenia. Bo sam byl przekonany, ze stanowil kosc niezgody pomiedzy rodzicami, a Apolinario, który dobrze traktowal pozostalych synów i córki, jego zawsze obciazal najciezszymi pracami, a za najmniejsze przewinienie cwiczyl go batem.

Jednak pomimo zartów kolegów i zlych stosunków z rodzina, Casimiro wyrósl na czlowieka bez kompleksów, silnego, sprawnego w rekach, bystrego i kochajacego zycie. Odkad siegal pamiecia, zawsze marzyl o tym, by jak najszybciej dorosnac i wyjechac z Yauli do wielkiego miasta jak Huancayo, Pampas albo Ayacucho, gdzie jego slomiane wlosy i jasne oczy nie beda budzic az takiej ciekawosci u ludzi.

Na krótko przed ukonczeniem pietnastu lat uciekl z miasta z wedrownym sprzedawca, któremu - zawsze gdy pojawial sie w Yauli - pomagal zaladowywac i rozladowywac, i sprzedawac na targu towary. Don Pericles Chalhuanca mial niewielka przedpotopowa ciezarówke, naprawiana tysiace razy, która objezdzal wszystkie osady i wioski, sprzedajac miejskie towary - lekarstwa, narzedzia, ubrania,naczynia, buty - a kupujac ser, bulwy ollucos, bób, owoce albo tkaniny i wydrazone dynie, które pózniej zawozil do miasl. Don Pericles byl nie tylko kupcem, ale tez zrecznym mechanikiem i u jego boku Casimiro nauczyl sie na pamiec wszystkich sekretów ciezarówki i umial ja naprawic za kazdym razem - kilkakrotnie w czasie kazdej podrózy - kiedy psula sie na okropnych górskich drogach.

Przy don Periclesiebyl absolutnie szczesliwy. Stary kupiec mamil go opowiesciami o pelnym przygód zyciu niepoprawnego koguta w obcym kumiku, o kobietach uwiedzionych i porzuconych w ciazy w nieprzeliczonych regionach, anexos i pagos Apurimac, Huancavelica, Ayacucho, Cusco i Cerrode Pasco,regionach,które - jak sie chelpil - "zaludnilem bastardami z mojej naczykrwi". Niektórych z nich pokazywal Casimirowi podczas podrózy z szelmowskim mrugnieciem oka. Wielu z nich z szacunkiem pozdrawialo handlarza, calujac go w reke i nazywajac "chrzestnym".

Jednak chlopcu najbardziej podobalo sie zycie bez dachu nad glowa, jakie prowadzili, bez planu ani okreslonych marszrut, pozostawiajac ich 'zaleznych jedynie od srogiej albo pieknej pogody, swiat patronów, zamówien, jakie otrzymywali, niedomagan ciezarówki, od czynników, które decydowaly o ich codziennym przeznaczeniu, o drodze, jaka przebywali, o nocach, które spedzali w jakimkolwiek miejscu. Don Pericles posiadal dom na wsi, staly, bez kól, w Pampas, który dzielil z zamezna siostrzenica i jej dziecmi. Kiedy tam przyjezdzali, Casimiro wprowadzal sie do domu, jakby byl czlonkiem rodziny. Ale przez znaczna wiekszosc czasu mieszkal w ciezarówce, w której, pod plandeka pomiedzy ladunkami zbudowal sobie schronienie z krowich skór. Kiedy padalo, sypial w szoferce albo pod samochodem.

Handel nie dawal szczególnych korzysci, przynajmniej Periclesowi i Casimirowi, bo caly zarobek pochlaniala ciezarówka, do której bez przerwy trzeba bylo kupowac nowe czesci, wulkanizowac opony, ale pozwalal im przezyc. Podczas lat, które spedzil z Periclesem, Casimiro poznal jak wlasna kieszen cale centralne Andy, ich wioski, osady, swieta, przepascie i doliny i, w równym stopniu, tajniki handlu: gdzie kupowac najlepsza kukurydze, a gdzie zawozic igly i nici, gdzie czekano na lampy i perkal jak na manne z nieba, i jakie wstazki, spinki, naszyjniki i bransolety najlepiej przemawialy do dziewczecej próznosci. Z poczatku don Pericles traktowal go jak ucznia, pózniej jak syna, a na koncu jak wspólnika. W miare jak sie starzal, a chlopiec dorastal, ciezar pracy przesuwal sie na niego, az w koncu, po latach, juz tylko Casimiro prowadzil i decydowal o zakupach i sprzedazach, zas don Pericles zostal dyrektorem technicznym spólki.

Kiedy staruszek dostal wylewu krwi do mózgu, który sparalizowal go i odebral mowe, byli, na szczescie, w Pampas. Mogli wiec zawiezc go do szpitala i uchronic od smierci. Jednak don Pericles nie mógl juz podrózowac i od tego czasu Casimiro musial robic to sam. Jezdzil przez jakis czas niesmierteina ciezarówka, az pewnego dnia musial ja oddac, bo za jej uzytkowanie siostrzenica i wnuki don Periclesa zadali absolutnie nierealnych sum. Oddal im wiec pojazd i chociaz do samej smierci don Periclesa odwiedzal go regularnie, przynoszac mu zawsze jakis prezent, gdy przejezdzal przez Pampas, od tej chwili stal sie panem calego interesu. Byl krzepkim i ogorzalym chlopakiem, lubianym przez przyjaciól w calej okolicy, pracowity i wesoly. Mógl spedzac noce pijac i tanczac na zabawach, celnie odpowiadajac na pijackie zarty dotyczace jego zóltych wlosów, a nastepnego ranka jako pierwszy otwierac interes na targu. Zastapil ciezarówke furgonetka z trzeciej reki odkupiona od rolnika z Huancayo, któremu regularnie placil miesieczne raty.

Pewnego razu, kiedy sprzedawal sprzaczki i jarmarczne kolczyki w malutkim pago w Andahuaylas, zobaczyl dziewczyne, która zdawala sie czekac, aby porozmawiac z nim na osobnosci. Byla mlodziutka, nosila warkocze, miala twarz swieza i plochliwa jak male zwierzatko. Wydawalo mu sie, ze widzi ja nie pierwszy raz. W chwili, gdy zostal bez klientów, dziewczyna zblizyla sie do furgonetki, gdzie siedzial Casimiro.

- Juz wiem - powiedzial smiejac sie - Chcesz jedna z tych broszek i nie masz pieniedzy.
Ona zaprzeczyla, zmieszana.
- Jestem z toba w ciazy, tatusku - wyszeptala w keczua spuszczajac wzrok. - Pewnie mnie nie pamietasz?

Casimiro przypomnial sobie jak przez mgle. Czy to ta dziewuszka, która podczas swieta Archanio'a Gabriela weszla z nim do ciezarówki? Jednak tego dnia wypil duzo chichy i nie byt zbyt pewien, czy jej twarz to zamglona twarz z jego pamieci.

- Aktomówi,zetobytemja- odpowiedzial jej opryskliwie. - Z iloma poszlas w tamte swieta? Myslisz, ze tak latwo mnie zlapiesz? Zebędęe

Nie mógl dalej na nia krzyczec, bo dziewczyna uciekla biegiem. Casimiro przypomnial sobie, ze don Pericles radzil w takich przypadkach usiasc za kierownica i odjechac. Jednak kilka godzin pózniej, kiedy zamkna' interes, zaczal wlóczyc sie z miejsca na miejsce szukajac dziewczyny. Czul sie podle i postanowil sie z nia ugodzic.

Znalaz' ja na drodze, kiedy wychodzila z miasteczka, na ulicy otoczonej wierzbami i nopalami brzmiacymi zabim rechotem. Wracala do swego anexo, dotknieta do zywego. W koncu Huarcaya ja uspokoi', przekona', aby wsiadla do furgonetki i powiózl do przedmiesc osady, w której mieszkala. Pocieszy', jak mógl i da' troche pieniedzy radzac, zeby znalazla sobie jedna z tych akuszerek, które wywoluja tez poronienia. Ona skinela g'owa ze lzami w oczach. Mia'a na imie Asunta, a kiedy spyta' ja o wiek odpowiedziala, ze ma osiemnascie lat, chociaz on byl przekonany, ze troche sobie dodala.

Przyjechal tam w miesiac pózniej i, rozpytujac, odnalaz' dom dziewczyny. Mieszka'a z rodzicami i chmara rodzenstwa, któ~e przyjelo go nieufnie, szorstko. Ojciec, wlasciciel pola w obrebie osady, byl gospodarzem lokalnych swiat. Rozumial hiszpanski,ale na pytania Casimira odpowiada' w keczua. Asunta nie znalazla nikogo, kto by da' jej owe wywolujace poronienie wywary, ale ojciec powiedzial Huarcayowi, zeby sie nie przejmowa!. Jej chrzestni, z sasiedniego anexo powiedzieli, ze jak tylko urodzi, bedzie mogla zamieszkac z nimi, jesli rodzice wyrzuciliby ja z domu. Wydawala sie pogodzona z losem. Na pozegnanie Casimiro podarowa' jej buty na slupku i kwiecisty szal, za co ona podziekowala, calujac go w reke.

Kiedy nastepnym razem zajechal do wioski, Asunta juz tam nie mieszkala i rodzina nie chciala o niej mówic. Ojciec przywita' go jeszcze oschlej niz za pierwszym razem i powiedzial mu prosto w oczy, zeby wiecej nie przyjezdza!. Nikt nie wiedzial, albo nie chcial mu powiedziec, gdzie mieszkaja chrzestni Asunty. Casimiro powiedzial sobie, ze zrobi' wszystko, co mógl zrobic dla tej dziewczyny i ze wiecej nie powinien zaprzatac ~obie nia glowy. Jesli ja kiedys spotka, pomoze.

Jednak jego zycie nie byto juz takie jak kiedys. Niebawem te drogi, te góry, wioski, przez które przejezdzal przez tyle lat z don Periclesem, a pózniej samotnie, nie bojac sie niczego poza tym, ze jego wóz moze zlapac gume, albo stoczyc sie w przepasc z kiepskiej drogi, stawaly sie coraz bardziej niebezpieczne. Casimiro zaczal napotykac zwalone slupy elektryczne, wysadzone mosty, drogi zatarasowane kamieniami i pniami drzew, pelne grózb napisy i czerwone flagi na wzgórzach. I uzbrojone oddzialy, którym zawsze musial dac cos z tego, co wiózl: ubrania, zywnosc, noze i maczety. Zaczely sie tez pojawiac na drogach patrole sinehis i zolnierzy. Sprawdzali jego dokumenty i 'upili furgonetke tak jak rebelianci. W wioskach skarzono sie na naduzycia, kradzieze, morderstwa, a w niektórych regionach zaczal sie prawdziwy exodus. Rodziny, cale osady opuszczaty ziemie, domy, zwierzeta i udawaly sie do miast na wybrzezu.

Wkrótce handel ledwie pozwala' mu przezyc, a pewnego pieknego dnia zdal sobie sprawe, ze doklada' do interesu. Dlaczego nie przestal podrózowac, kupowac i sprzedawac? Moze dlatego, ze wbil sobie do glowy, iz w ten sposób spotka Asunte. To, co z poczatku byto wyzwariiem i rozrywka, powoli stawalo sie obsesja. Tyle o nia rozpytywal wszedzie, gdzie by', ze ludzie zaczeli go uwazac za pólwariata i zabawiali sie dajac mu falszywe informacje albo opowiadajac zmyslone historyjki.

Dwa razy wraca' do jej wioski próbujac wyciagnac od rodziny wiadomosc o miejscu pobytu dziewczyny. Ojciec obrzucil go wyzwiskami i przegoni' kamieniami. Ale jedna z sióstr wyszla do niego na droge i powiedziala, ze chrzestni Asunty mieszkaja w Andahuaylas i nazywaja sie Gallirgos. Jednak nikt w Andahuaylas nie potrafi' dac mu zadnej wiadomosci o rodzinie o takim nazwisku. Kiedy przyjechal do domu Asunty po raz drugi, ojciec juz nie zyt, a matka z dziecmi przeniosla sie do Ica razem z innymi rodzinami z osady. Wokolicy zabito kilkaosób i wszyscy zyli w strachu.

Poco z takim uporem szukalAsunty? Pyta' sam siebie i nie potrafil odpowiedziec na to pytanie. Czy z powodu domniemanego syna czy córki, dziecko, które teraz mialo ze trzy lata? Chociaz nie wierzył juz za bardzo w odnalezienie Asnuty, ciagle o nia pytal, to tu, to tam, jakby spelnial rytual,wiedzac,ze zawszeotrL'jmatylkonegatywna odpowiedz. Na pewno pojechala do Limy,jak tyle dziewczat z gór. I pracowala jako sluzaca w jakims domu jako robotnica, albo wyszla za maz, a jej syn albo córka juz ma rodzenstwo.

Minelo wiele czasu i Casimiro Huarcaya myslal juz o Asnucie coraz rzadziej, kiedy w noc powszechnego pijanstwa - byl to poczatek swieta wioski, przyjechal do Arcca, na poludnie od Ayacucho. Gdy wychodzil z gospody, w której sie posilal, spostrzegl, ze jest otoczony przez grupe wrogo usposobionych kobiet i mezczyzn, ktÓrL'j wyzywaligo wskazujac na wlosy i krzyczac: "nacaq","pishtaco".Bylizbyt pijani, zeby próbowac przemówic im do rozsadkuwyjasniajac, ze niewSL'jscyludzie, którL'j maja nieszczescie miec jasne wlosy, kreca sie po swiecie szukajac ofiar,zeby wyssac im sadlo, wiec zdecydowal sie wskocL'jc do ciezarówki. Jednak nie pozwolili mu odjechac. Byliprzestraszeni, wsciekli i podburzali jedni drugich.

Silawyciagneligo z ciezarówkii zaczelibic, nie sluchajac wyjasnien. Kiedyjuz myslal, ze nie ma dla niego ratunku, uslyszal strzaly. Zobaczyl uzbrojonych mezczyzn i kobiety iwrogie kolo sie rozstapilo. Z ziemi, na która upadl oszolomionyciosami, Casimiro uslyszal glosy swoich wybawicieli. Wyjasnialitlumowi, z którego rak go wyrwali, ze nie nalezy wierzyc w pishtacos, ze to przesady, wierzenia ciemnoty wpojone ludowi przez jego wrogów.

Wtedy rozpoznal Asunte. Nie mial najmniejszej watpliwosci. Pomimo slabego swiatla i oszolomienia, nie watpil ani sekundy. To byla ona. Tyle, ze teraz nie miala warkoczy, tylko krótkie wlosy jak mezczyzna. A zamiast spódnicy, nosila dzinsy i adidasy. I karabin w rekach. Ona tez najwyrazniej go rozpoznala. Nie odpowiedziala mu na pozdrowienie reka ani na usmiech, który do niejskierowal.Wyjasniala terazpozostalym uzbrojonym mezczyznom i kobietom, którzy ja otaczali, ze ten albinos, Casimiro Huarcaya, zgwalcil ja piec lat wczesniej, podczas swieta innego miasteczka. I ze zaszla w ciaze. Akiedy poszla do niego, zeby o tym opowiedziec, potraktowal ja niemalze jak prostytutke. Potem, jakby rzucajac kosc psu, raczy! jej dac pieniadze, zeby usunela ciaze. Byla to Asunta, ale nie Asunta. Przynajmniej Casimirowi trudno byto rozpoznac niesmiala dziewcL'jne, która calowala go w reke w tej kobiecie zimnej, powaznej, zasadniczej, która opowiadala o intymnych sprawach tak, jakby nie mówila o sobie, ale o kims innym.

Próbowal jej powiedziec, ze przez ten caly czas jej szukal. Próbowal ja spytac, co stalo sie z dzieckiem, którego sie spodziewala, cL'j byto albinosem, tak jak on. Ale nie mógl wydobyc z siebie glosu.


Vargas Llosa

"ALBINOS" to fragment powiesci Vargasa Llosy "Lituma w Andach", w przekladzie Wojciecha Charchalisa, która ukazalasienaklademDomu Wydawniczego "REBIS", w serii "Salamandra".