ludzie sztuka myśli archiwum

TAK

Najpierw. Najpierw przychodzi do ciebie we snie. Przed.Aby polozyc dlon na twoim czole. Otwartym. Starcza. Przykurczona i sucha. Wielu juz bylo. Bez czasu. Wycisnac pietno przymierza. Bez slów. Chylkiem, jak zlodziej. A zaslony sa zasuniete.

Potem. Potem otwiera twoje oczy we wrzasku i krwi. Z ciala w cialo. Z przedswiata w swiat. Wyciagasz rece a on stoi obok. Wyciagasz rece nie tam. On okiem bystrym na strazy.

Potem. Potem lepi z Ciebie. Rosna. Rece, nogi. Wyluskuja sie gloski. Przeciskaja sie slowa. Osiadaja zdania. Na twarzach. Na pergaminach. Droga. Cos. Dlonie zaraz. Znajda.

Potem. Potem caluje sie gwaltem. Swiat. Jest cos poza domem. Tym domem. Za co. Wcale nie. Nigdy nie mówiles, ze chcesz. On nie mówil, ze pyta. Nie pyta. Nie odpowiada. OboK: Schody kamienicy. Inni wianki plota spod spuszczonych powiek. Twoich. Wlasnych albo nie. Nie pytasz.

Potem. Potem udaje, ze odchodzi. Ciebie. Ona. Czerwona zorza. Tarcza przychodzi. Tak. Moze. Ale. Nie smiej sie, Miriam. Umilknij. Tak. Nie Denerwujesz. Tupot. Stad. Zza zaslony.Onwciaz.

Potem. Potem zaczyna mówic. Do ciebie. Juz wczesniej. Teraz inaczej. Wiesz. Uczylem. Pamietasz. Obowiazek. Dlug splacisz w codziennej monecie. No przeciez. Ja. Ty.My. Zawarlismy przymierze. Owina cie ramiona potezne. Potem. Za to teraz. Tak czy inaczej idziesz. Nie musisz. Ale idziesz.

Potem. Potem rozwidlasz sie. Wbrew. Na dwoje wlos. Struga. Glos i mamrot. Bacznosc i spocznij. Tak i nie. Czemus mnie opuscil. Czlowieku. Wróc. Trzoda. Potrzebuje. Ty potrzebujesz. Zobaczysz slodko graja harfy przebaczen. .

Potem. Potem bierze cie w siebie. Ze swiata zaswiat. Zawrotnie. Bez pozegnan. Po co ci. Cos ty. Zgotowalem ci przyjecie. Pamietaj, zapomnialem. Kir. Kir nalezy odrzucic. Aureola. Aureole nalezy przyjac. Truchtem. Za mna.

W koncu.W koncu wrzuca cie w studnie. Wolno. Przesuwaj paciorki. Badz skrzetny. Dbaj. O ekwipunek i sasiada. Zglaszaj sie na odprawy. Co bezczas. A przede wszystkim.Usmiechajsie. Serdecznie. Przymierze. Szeroko. Do swojego Boga.


Małgorzata Sojka