ludzie sztuka myśli archiwum

BŁĘKITNE MIASTO

Kazde zdanie wypowiedziane o Nowym Jorku jest i bedzie prawdziwe.

Jedni mówia z sympatia "Duze Jablko", drudzy "Stolica Swiata", a jeszcze inni "Wielki Smietnik". Aby zostac mieszkancem tego miasta nie potrzeba wiele. Wys,tarczy je zaakceptowac. Nie jest wazne skad jestes, jakie znasz jezyki, jak sie ubierasz, co lubisz, w co wierzysz. Jesli chcesz - jestes NOWOJORCZYKIEM. Nie, pewnie, ze nie takim jaki wylania sie z "Listów" Henryka Sienkiewicza: ,,(...) na pierwszy rzut oka uderza przede wszystkim ich brak oglady, gburowatosc, niektóre dzikie przyzwyczajenia razace nadzwyczaj kazdego swiezego zza Oceanu przybysza. Oczywiscie klasy najwyzsze, ludzie bogaci, którzy podrózowali lub znaczna czesc zycia spedzili w Europie, nie róznia sie niczym od odpowiednich klas europejskich, ale ogól publicznosci, tak jak on sie przedstawia od razu badaczowi, odznacza sie takim brakiem oglady i delikatnosci w obyczajach, ze nawet najzapalensi wielbiciele Amerykanów zgodzic sie musza, iz naród rzeczony pod tym wzgledem nizej stoi od kazdego innego w Europie".

To juz odlegla przeszlosc. Dzisiejsi nowojorczycy sa obywatelami swiata. Tak rózni, tak pelni kontrastów, tak zagadkowi, jak cala ludzkosc. Pomimo tego pozostaja mieszkancami szczególnego skrawka ziemi. Potrafia wspólnie szukac "Iepszego jutra". Wiedza, ze dzieli ich prawie wszystko. Wiedza równiez, ze w obliczu wielkiego miasta sa równi. Z szansami i bez szans. Wieczni pielgrzymi z odleglych ojczyzn. Jakby resztkami duszy nie potrafili zapomniec: "Za morzem zaczynal sie epos nie opisany dotychczas zadnym piórem. Dobrze jesli na Ellis Island czekal ktos na kogos i zabieral go ze soba. Gorzej jezeli trzeba bylo wyjsc na slepo w nieznany swiat i szukac swego losu po omacku. A jednak szli, przechodzili dobre i zle i najgorsze, rozbójniczy wyzysk, oszukanstwa, upokorzenia, niedole bez zadnej opieki spolecznej, która przyniosly dopiero pierwsze dziesiatki lat obecnego wieku.

A jednak, zdumiewajaca rzecz jak wielu z nich - a licza sie na miliony - wyszlo na swoje. Wtedy w starym kraju zaczal rosnac mit, który nabral cech romantycznych i sentymentalnych, czasem z pogranicza mistyki, mit który trudno obalic." Kazimierz Wierzynski w "Mojej prywatnej Ameryce" nie pomylil sie. Mit ciagle trwa. Z ta tylko róznica, ze coraz wiecej i coraz glosniej opowiada sie o Ellis Island. Uswiadomienie historii, poznanie poczatków, wyspa lez, samotnosci, muzeum. Odnalezc swoje nazwisko na kamiennych tablicach, to narodzic sie jeszcze raz. Jeszcze raz.

Niestety takie czucie Nowego Jorku nie jest popularne - nawet tam. Pamiatki przeszlosci nie maja znaczenia. To co nowojorczycy moga uwazac za swój znak dziejów liczy sobie troche ponad sto lat. Strzelista, marmurowa, wcisnieta pomiedzy drapacze chmur - Katedra Sw. Patryka. Henryk Sienkiewicz spisujac swoje wrazenia nie mógl widziec tej budowli ukonczonej. Moze dlatego, europejskie poczucie piekna nie zostalo zaspokojone: "New York jednak nie tylko nie zachwycil mnie, ale rozczarowal poteznie. Kazde z europejskich miast ma jakas swoja osobliwosc (...). Wszedzie jest jakas tradycja, wszedzie widzisz historie zakrzepla w mur i kamien, wszedzie pewna odrebnosc narodowa, wszedzie jakis wielki ideal, którego poczatek w mrokach przeszlosci. W New Yorku nie ma tego wszystkiego. Glówne ciekawosci miasta to hotele i banki, czyli inaczej mówiac: nie ma tu zadnych pamiatek historycznych, zadnych ciekawosci" .

Koniec XX wieku zaprzecza tym .slowom.NowyJork atakujenaszawyobraznie poprzez tlo w filmach, panorama Manhattanu, Wyspy Wzgórz, wylania sie z plakatów i reklam, a moda na "Wielkie Jablko" dosiega wszystkich. Nawet Grzegorz Turnau powtarza za Michalem Zablockim: "Iecz mówie wam pojedzcie, postójcie i posiedzcie, bo nie warto nie byc w Nowym Jorku".

Jan Lechon - byl. I oto co napisal w "Dzienniku" pod data 16 czerwca 1950: "Chodzi mi po glowie wiersz pochwalny dla Nowego Jorku. Ze jak tu nie kochac miasta, w którym mieszka sie dziesiec lat, w którym tyle sie przeszlo, banalnie mówiac, cierpialo i kochalo. Ale Nowy Jork jest przeciez oslawionym wampirem, Babilonem, demonem. Dzis chodzac po ulicach, siedzac w parku czulem prawie paryska poezje tej stolicy swiata. Naturalnie ten wiersz bylby trudny .bardzo do napisania, bo Nowy Jork kazdemu wydaje sie co najmniej rimbaudyczny" .

... co najmniej rimbaudyczny... Bezimienne twarze ze zmeczonymi oczami. Slowa powtarzane w setkach jezyków. W blekitnym miescie marzenia rodza sie szybciej, karmione nadzieja pelna dolarów jak mlekiem matki. Potem umieraja w bólach niespelnienia. Oto ziemia skazana na laczenie róznic swiata, na zbieranie "wyrzutków" i przetwarzanie na "geniuszy". Ziemia obiecana i przekleta, której mit przyciaga wielu. Mit powstaly na ludzkim cierpieniu.

UWAZAJ! Jesli nie doswiadczysz tego powietrza, nie poczujesz tego czasu - bedziesz nieszczesliwy, bo pozbawiony mozliwosci dotkniecia raju. Dopiero na miejscu zobaczysz, ze w blekitnym miescie jest zbyt duzo zakazanych owoców, zbyt wiele wezy i dróg, prowadzacych we wszystkie strony swiata. Raj zamieni sie w przedsionek piekla.


Aleksandra Rudalska